Czym jest dla mnie fotografia? Na to pytanie nie da się odpowiedzieć. Fotografia, jak każda pasja, jak każda sztuka – jest nieprzekładalna na słowa, a każdy utwór broni się sam.
Od kiedy? Od zawsze. To siedzi w człowieku od jego narodzin, od poczęcia, a może i wcześniej. To jest we mnie, zawsze było, zawsze będzie – fascynacja światłem, momentem, obrazem, kolorami… optyką – być może najpiękniejszą, najefektowniejszą ze wszystkich dziedzin fizyki.
Bo fotografia to nic innego, jak tylko połączenie delikatności, piękna sztuki i twardych reguł techniki. Połączenie niezwykłe, a dające ogromne możliwości – ograniczone tylko przez wyobraźnię.
Połączenie to jest także dowodem na to, że fotograf bez aparatu byłby niczym – podobnie jak malarz bez pędzli, pisarz bez pióra czy muzyk bez swojego instrumentu (nawet, jeśli są nim struny głosowe). Pozbawienie fotografa aparatu nie odbierze mu talentu – ale odbierze mu możliwość jego wyrażania, uzewnętrzniania.
“…w najdzikszym zamęcie, wirze, nawałnicy namiętność trzeba d y s c y p l i n y – bez niej nie da się pasji składnie wyrazić”
Z tego miejsce chciałabym podziękować Patrykowi – bez niego nie byłoby tego bloga oraz sporej części znajdujących się tutaj zdjęć. I zdjęcia profilowego też by nie było.